Ojcze nasz, któryś jest
Ojcze nasz, albo nie

Po czterech latach od premiery debiutanckiego Dnia Nocy (Ataman Productions), Genius Ultor po raz kolejny plwa w twarz ludzkości i jej idolom. Nic co boskie nie jest mi obce – z tak bezczelnym hasłem na ustach Wirus, Zgorzel i Kra stworzyli album ze wszech miar plugawy, nurzający się w arogancji i braku miłości do bliźniego.

Okładka płyty - autor: ataman Tolovy

Płyta nagrana w stęchłych murach przedwojennej kamienicy dręczonej do dziś przez piwniczne widziadła to świadectwo ostatecznego upodlenia i degradacji człowieka. Nienawiść, buta, smród etanolu zapijanego ciepłą krwią – to wszystko bije z siedmiu kompozycji składających się na program płyty. Dojrzalszej od poprzedniczki, lecz zadającej znacznie głębsze rany, które pieką jeszcze długo po wybrzmieniu ostatniej sekundy.

Genius Ultor - foto: Sylwia Rymanowska

Na Nic co boskie nie jest mi obce Genius Ultor po raz kolejny schodzi do blackmetalowego rynsztoka i dumnie maszeruje naprzód, nie szczędząc nikogo ani niczego. Wprowadzając wręcz nekrofobiczny nastrój i paranoidalny niepokój już w pierwszych sekundach kompozycji tytułowej, zwiastując koniec wszystkiego, co znamy, odnosi w końcu ostateczne Zwycięstwo nad skamlącym człowieczeństwem.

Lista utworów:

  1. Nic co boskie nie jest mi obce
  2. Koniec wszystkiego co znamy
  3. Zwycięstwo
  4. Kataryniarz
  5. Pijany krwią
  6. Zło przenajświętsze
  7. Krew nie woda

Premiera: 2014.06.15